2006 listopad (5) grudzień (4) 2007 styczeń (8) luty (2) marzec (12) kwiecień (3) maj (5) czerwiec (3) lipiec (1) sierpien (2) październik (2) listopad (1) grudzień (2) 2008 styczeń (2) luty (2) marzec (1) kwiecień (2) czerwiec (1) sierpien (1) wrzesień (1) październik (2) czwartek, 30 października 2008 Wreszcie jest. Czego więcej chcieć? komentarze [0] czwartek, 23 października 2008 Ty tak brzydko wiążesz wstążki. Pierwsza gwiazdka Druga gwiazdka Będą ładne koraliki. Trzecia gwiazda Czwarta gwiazdka A Ty ciągle ich nie widzisz. komentarze [0] poniedziałek, 22 września 2008 A ty, mały Apollinie co zrobiłeś? Rankiem dźwięki twojej cytry są mi najmilsze na świecie. W południe nudzą mnie okrutnie i nie chcę ich słyszeć. Nocą znów tęskno mi do ranka. Czemu traktujesz mnie jak Marsjasza? Pomimo zwycięstwa rozdzierasz mnie na kawałki Z błogim uśmiechem. Przecież nic się nie stało. Twoje przepraszam zawisło gdzieś poniżej moich uszu. komentarze [1] piątek, 29 sierpnia 2008 Eeee... Dzię dobry. Tego... dawno mnie tu nie było. I w sumie dobrze. A trochę się działo, nie powiem. Było amputowanie nogi I złodziej zdążył mnie już zabić. I pocztówki były. I generalnie za dużo do opowiadania. A w tle dziesięć minionych lat. Uff. Ciężko było, oj ciężko. Ale jak już orzeł opuszcza gniazdo, to musi lecieć jak najdalej, nie? :D Pozwólcie, że wspomnę jeszcze o zbliżającym się armagedonie. Czymće śe i ókryjće śe we shronah! Bo idzie... Poniedziałek. komentarze [3] niedziela, 1 czerwca 2008 Wczoraj okradł mnie pewien drań. Cholera, tak bez uprzedzenia! No dobra, może i z małym ostrzeżeniem. Ale to nie zmienia faktu, że był podły! Skubaniec mnie okradł, a wokół zebrali się gapie! Najgorsze jest to, że zrobił to tak szybko i bezszelestnie, że aż mnie szlag trafia! I walę głową w ścianę przeklinając swoją głupotę. Myślałam, że kogo jak kogo, ale mnie nie tak łatwo okraść, a tu proszę taka niespodzianka! Plotka głosi, że nie jestem jedyna. Niby okrada ludzi ot taki niekontrolowany gest. Ale mi jakoś nie chce się w to wierzyć. Według mnie, on sobie wcześniej upatrzył ofiarę. Prawdopodobnie tylko ja byłam przypadkowa. Takie już chyba moje szczęście. Drań! Drań! Drań! komentarze [3] niedziela, 27 kwietnia 2008 Właściwie to napisałam to w formie monologu, ale macie i paczće sobje: Jakie to dziwne, że masz jeden dzień, taki zły zły zły, a następnego dnia przychodzi takie oczyszczenie. Takie zero. Nie czujesz nic i w sumie wydaje Ci się, że wczoraj było takie nierealne. Zabawne. Mój dzisiejszy dzień polega jedynie na spaniu. Moje lenistwo nabiera nowej formy: Senność i Sflaczałość, supportowane przez Zmęczenie i Nicmisięniechcenie. Rarari rara raaaa. Nie jestem jeszcze w stanie wrócić do normalnego życia szkolnego po tych chorych egzaminach. A dajta mi święty spokój! Ja chcę SPAĆ! Dedykowane wszystkim leniom i biednym czećoklasistom, którym się trafił najgłupszy egzamin pod Słońcem. Trzeba jednak przyznać, że dzięki temu jest o nas głośno :D Wypadałoby jeszcze wspomnieć o tym, iż moja szanowna siostra obchodziła niedawno ważne urodziny, dlatego też: Sto lat! Sto lat! I jak to mówią ziomy: Pozdro 600 2 900 \m/ komentarze [1] sobota, 19 kwietnia 2008 Sialalala. nie... Ra ra ri ra raaaa raaa! Tak, teraz dobrze. Za 3 dni egzamin, a ja nic się nie uczyłam. Brawa dla mnie. Będę żałować. Jak ja kocham kopać sobie grób. Kurze łapki, samoloty. Kurze łapki, samoloty. Jesteś jak Elviiis! Ostatnio noszę niewidzialny kir. 22:22 Mam nadzieję, że nikt nie doszukuje się w tej notce głębszego sensu. Po prostu dawno nie pisałam. Chociaż, jeśli nudzi wam się tak jak mi (mimo, iż powinnam być zajęta teraz bardzo ważnymi sprawami, ale najzwyczajniej w świecie mi się nie chce -Kto jest nazywany ojcem teatru? No? Wojciech...? -Jaruzelski. Mam siostrę i ona ma 16 lat. Tak, tak... Właściwie, to macie tu skrót tego, co się u mnie ostatnio działo. No... tak w sumie to nudy. Nie liczę wielu strzelanin, litrów przelanej krwi, przemocy i zniszczenia. Zuo. Tak więc cóż... Pozostaje mi jedynie życzyć innym szczęścia i powodzenia oraz modlić się o to, żebym sobie poradziła. Joł. komentarze [4] niedziela, 2 marca 2008 -Panie Kapitaaaanieee! Panie Kapitanie! - Amai wydzierała się ile sił w płucach biegnąc przez siedzibę Dziesiątego Oddziału. Dobiegła go drzwi i niemal je wyważając wpadła do pokoju Toshirou. -Czemu wchodzisz bez pukania i znów robisz zamieszanie w moim oddziale? -zapytał poirytowany - Ale panie Kapitanie to ważneeee! Za pozwoleniem - mruknęła Amai tajniacko po czym szepnęła mu coś na ucho. -Na prawdę? Amai skinęła twierdząco głową ze śmiertelnie poważną miną. -W takim razie... Poruczniku Matsumoto! Przyprowadzić mi tu zaraz wszystkich Kapitanów i niżej spisane osoby! - powiedział podając jej kartkę- Nie mamy czasu do stracenia! -Tak jest, Kapitanie! - odpowiedziała żywo Matsumoto, po czym wybiegła z pokoju. Po chwili w siedzibie dziesiątego oddziału zrobił się niesamowity tłok. -Dziękuję wszystkim za przybycie. Zebraliśmy się tu, by omówić ważną sprawę mianowicie... - Dziś jest ważne święto Len! -wtrąciła Amai- Trzeba złożyć jej życzenia! I przynieść prezenty! -Właśnie... Niech każdy da coś od siebie. - Przygotowałem się na tę okoliczność - rzekł Ishida po czym wyciągnął chusteczkę z ozdobnie wyhaftowanym "Len". Po sali rozszedł się jęk zachwytu zebranych tam kobiet. Ishida uśmiechnął się szelmowsko i poprawił okulary. - Ja dam jej jeden ze swoich rysunków! -powiedziała Rukia pełna zachwytu dla swego genialnego pomysłu. -Lepiej sobie daruj - stwierdził Ichigo- I tak nic z niego nie zrozumie. -Zamknij się kretynie! -warknęła dziewczyna i rzuciła się na Ichigo z pięściami . - Ja mogę jej dać... co ja właściwie mogę jej dać? - mruknął Renji drapiąc się po brodzie. - Ja mam świetny pomysł - stwierdził Zaraki z błyskiem w oku. - Możemy zaoferować usunięcie niewygodnych jednostek... -WYSTARCZY! - wrzasnął Toshirou po czym zapanowała całkowita cisza. -Pan Kaptan się wkurzył...- szepnęła zszokowana Matsumoto. -Ekhem... Mam nadzieję, że każdy ma już jakiś sensowny pomysł - rzekł szczególnie akcentując słowo "sensowny". W każdym bądź razie idziemy złożyć jej wizytę... - No właśnie! Przygotuj się Leni! NADCHODZIMY!! - krzyknęła Amai po czym w całej Społeczności Dusz rozległ się diaboliczny śmiech... Wszystkiego najlepszego, Nee-san! Przygotuj nadwyżkę jedzenia, bo możesz mieć więcej gości :D :* komentarze [2] poniedziałek, 18 lutego 2008 Co się dzieje u Am? Otóż dzień po święcie zakochanych Amai zaniemogła. Nie wiem, czy to wpływ zbyt dużego teoretycznego stężenia miłości wokół, czy raczej od szorstkiego traktowania pana Kapitana. Myślę, że właściwie ani jedno, ani drugie, ale miało to zabrzmieć jakoś tak cool. Niestety nie wyszło. Prawdę pisząc, to istnieją trzy wersje tej notki, jednakże zdecydowałam się na tą, gdyż jest chyba najbardziej zrozumiała ze wszystkich. Reszta znów mieści się niejako w ramach Społeczności Dusz, a wiadomo, nie każdy kmini o co kaman. Wracając jednak do mojej "zaniemogi". Przeszłam jak na razie chyba wszystko, co podczas grypy przejść można: - Kłopoty z jedzeniem - Zawroty głowy - Wstrętną gorączkę (kiedy ja ostatnio miałam taką temperaturę?!) - Łamanie w kościach i bóle mięśni - Męczący kaszel - Ucisk w klatce piersiowej - Potworny ból głowy. Szlag mnie trafia na myśl, co mnie czeka jak wrócę do szkoły. Zachorowałam w czasie, kiedy w szkole uzbierał się największy syf: dziesięć tysięcy sprawdzianów i kartkówek oraz badanie wyników z polskiego. Żyć nie umierać, a raczej być zdrowym, a nie chorować. Najgorsze jest jednak to, że ostatnio nie mam weny do rysowania, a wszelkie bazgroły jakie wychodzą spod mojego ołówka są po prostu straszne. Żadna z ostatnich prac nie została dokończona. W dodatku została mi ostatnia kartka. Cóż. Może tym razem się uda? Śnieg! Czyżby pan Kapitan zamierzał mnie odwiedzić? komentarze [3] czwartek, 14 lutego 2008 To tak a propos tego, że obecnie większość czasu spędzam w innym świecie. -Toshirou! - wykrzyknęła Amai wpadając do siedziby X Oddziału. -Kapitanie Hitsugaya. Czego chcesz? - Zapytał nie podnosząc wzroku znad papierów. -Ekhem... Tego... Chciałam pogadać. -Acha. Ale ja pracuję. -Eeeeeej, zrób sobie przerwęęęę! -Nie. -Kapitan pozbierał pliki dokumentów i ułożył je w równe rzędy. -Czemu? -Bo muszę pracować. -SZTYWNIAK! - krzyknęła Amai palcem wskazując mniej więcej środek czoła chłopaka. -Nie, raczej odpowiedzialny człowiek. -Człowiek?! A to dobre! -Ekhem. Przeszkadzasz mi. Zajęłabyś się czymś pożytecznym. Ciągle tylko przychodzisz i zawracasz mi głowę. -Spokojny i opanowany jak zwykle. Kiedyś zginiesz w tych papierzyskach! - powiedziała i zrobiła obrażoną minę. -Skończyłaś? -Nie. -To uwijaj się szybko. -Dobrze. Idę sobie w takim razie... -Ach! Zapomniałabym!- powiedziała Am teatralnym gestem zasłaniając sobie usta - Kapitan Ukitake Cię szukał. Mówił coś o tym, że ma dla Ciebie paczkę słodyczy. Jak go spotkam, to powiem, że jesteś w siedzibie. -Kapitan Ukitake mnie szuka? - Spytał zmieszany - Wiesz. właściwie jest coś o co chciałbym Cię zapytać... "Zawsze działa. Aż dziw, że wciąż się na to nabiera" pomyślała Am i zaśmiała się złowieszczo w duchu. -No to jak? Będzie herbatka? -Chyba nie mam wyboru.... -mrunkął pod nosem Hitsugaya Po chwili picia herbaty w milczeniu: - Panie Kapitaaanie! A wie pan jaki mamy dzisiaj dzień?- zapytała Am trzepocząc rzęsami. -Czwartek. -Nie! To znaczy tak, ale nie o to mi chodzi. Dziś są WALENTYNKI! Chłopak podniósł brew. - Nie wiesz co to walentynki?! - totalny szok. -Pewnie kolejny idiotyczny wymysł ludzi. -Jak możesz! To cudowny zwyczaj obdarowywania ukochanej osoby! Takie święto zakochanych. -No mówiłem przecież, że idiotyzm. -Och! Pan Kapitan się strasznie rozgadał! Jak nigdy! No to gdzie ma pan dla mnie walentynkę? - Am uśmiechnęła się szeroko. -Wynocha. Szczęśliwych walentynek ludzie! :D:D:D komentarze [7] czwartek, 24 stycznia 2008 Doczekałam się! Nareszcie mój terror w Dolinie Muminków okazał się skuteczny! Zatem przedstawiam wam nowe oblicze mojego laja! Nie wiem jak Wy, ale ja jestem zachwycona ^^ Niewtajemniczonych informuję, iż panowie widoczni powyżej i poniżej to bracia Elric - bohaterowie mangi i anime FullMetal Alchemist. Polecam, gdyż jest to kawał dobrej historii. W tym oto miejscu należy powiedzieć: Arigatou, Nee-san, za tego pięknego laja! Ale przechodząc do tematu ferii. Mam po dziurki w nosie olimpiad. Ostatnio spędzam czas na czytaniu dziwnych książek typu "Dżuma". W pewnym momencie byłam przekonana, że prędzej sama dostanę dżumy, nim przebrnę przez tą książkę, która momentami była okrutnie nudna. Może to tylko złe wrażenie, gdyż czytałam tę lekturę w pośpiechu i nie bardzo chciało mi się medytować nad głębią przemyśleń doktora Rieux. Poza tym jestem w trakcie edukacji na biologię i głowę mam pełną bentosów, stref litoralnych i zagrożeń środowiska. A jeśli chodzi o angielski, to nawet nie zaczęłam. Zuo. Niedobro. Wystempek. Obecnie przeskakuję sobie płynnie od świata Alchemików do świata Shinigami, coraz rzadziej przebywając w tym realnym, który jest po prostu obecnie nudny i przytłaczający. Wolę o tysiąc razy bardziej spędzać czas na oglądaniu anime, niż myśląc o najbliższej przyszłości, co równa się z napadem paniki. Dlatego też- zostaję na herbatce u Kapitana X Oddziału. Powinnam teraz romansować z harcerzami, a nie pisać głupkowate notki! Świat jest taki niesprawiedliwy! Jak Agata wróci, to pewnie z triumfem napisze: A ja romansowałam i było kul! Czuję się jak ostatnia sierota. Lajf is brutal, jak to mawia mój polonista (pozdrawiamy pana Wu!) Warto wspomnieć, iż wraz ze Zbysiem zaczniemy chyba rysować portrety na zamówienie. Nasz portret Dyżonego Dipa (vel Głęba), wyszedł tak idealnie, że na pierwszy rzut oka, można stwierdzić, że to on! Jestem z nas dumna, Zbysiu! No, a skoro już jesteśmy przy rysunkach, to muszę stwierdzić, że ich tworzenie pomagało mi się w pewnym sensie wyżyć, bądź pozbyć tego czasem wręcz nieznośnego uczucia miźdlania weny. No, to chyba tyle. Będę kończyć, gdyż herbatka stygnie, a gospodarz się niecierpliwi ;p Tak więc: Trzymajcie się ziomy, miłej....(trudno mi to przechodzi przez gardło) końcówki ferii! komentarze [3] środa, 16 stycznia 2008 Ohajooooo! :D O:Ej, chcę napisaź notkę, ale nie wiem o czym o.O A:Napisz o tym, że świat Cię atakuje. Tak więc: Świat mnie atakuje! No bo kilka jest lepsze niż tysiąc. Czokapik w białej czekoladzie jest boski :D O wielki podryw masz. Dwa. A: Jest sobie taki pomnik-brzydal, ale i tak jest piękny.! P: Jest też taka jedna, brzydka, gruba, nawet ładna. W ogóle to nagrywamy demo. Pjotr Róbig, to śe morze shować! :D:D:D:D A o to lista przebojooff: -Kisz mi -Hewen -La Lóna -Psalm dla Ćę + Bonus: Aj biliw aj ken flaj! Wszystko lajw! P:Jak ma ochotę na jakieś coś to tak właśnie robi! O:A to chamstwo! No a w tle muzyczka z Dziennika Brydżet Dżons. Ta notka jest bez sensu ^^ Fifa rafa :D:D:D Tam da da tam! Zrobiłysmy z Agatą BLOK! (vel Keks) I nieskromnie muszę przyznać, że wyszedł idealny :D A fretka jest gróba o.O digi digi. uuuuuuu! O:I ff ogoole to mamy rooshoffe pazoorqi *lol2* AŻ 1! A: A ja mam 3!!!! (przerwa techniczna) (nienawidzę jej! nienawidzę jej!) W:Ejjjj pobawcie się ze mną! A:Okej... No to może w Barbi? A: Dryn dryn! O: BOTEN ANA ANA LALALAL! Słuchaaaam? Moooorss?? A: No heeeeej! Idziesh dziś na lansik do kej ef siiii? O: No jasne!!! Zadzwoń do Pingwina! P: BOTEN ANA ANA LALALA! Taaaaaak? Króóóówkaaaa? LANSIK W KEJ EF SI?! NO JASNE! A: Ej, A! Jestem w ciąży! O nie! ja nie chcę tego dziecka!!!! Ken: No to może wyviągnij tą poduszkę spod sukienki? u.u Ta zabawa była boska! *lol2* Doprowadziłyśmy nią małą Werkę do płaczu u.u NAŚLĘ NA CIEBIE NIEDŹWIEDZIA SUKO! P: Ej... dziewczyny chce mi się hot doga... idziemy zagrzać parówę? O: ...? Zagrzać parówę? P: Chcesz? :D DOBRA, IDZIEMY! No, ale to może jutro rano... Ach ileż złotych myśli tu dziś powstało *lol2* Ciekawe jak długo wytrwamy? Kto kogo zabije? Ile będzie ofiar? Tego wszystkiego a nawet jeszcze więcej (olaboga) dowiecie się w nastepnym odcinku telenoweli: "Zgredy u Patki" komentarze [2] sobota, 15 grudnia 2007 Matko, czego ja się o sobie dziś dowiedziałam! *lol2* Po pierwsze jestem zakochana. Tak proszę państwa. A to zasługa Agaty, która sukcesywnie mi to wmawia *lol2* Chociaż jeśli zastanowić się nad tym głębiej... Nie mogę być zakochana w * bo z rozmowy z Angelic Girl wynika, że wolę dziewczynki o.O I komu wierzyć? W dodatku dowiedziałam się, co nie kręci Angelic Girl. Doprawdy, szokujący fakt! Zabiłyście mnie! Dostałam przez was takiej gópawy, że opanować się nie mogę! Oto jeden z jej powodów: Ja 19:09:39 to jest NIEMOŻLIWE! Ja 19:09:41 *hahaha* Agata 19:09:53 możliwe!! Ja 19:09:56 nie. Agata 19:10:08 Amai i * oboje mecie L i I w imieniu *haha* No i jak tu z wami wytrzymać?! Notka dedykowana w całości Agatce i Angelic Girl :* komentarze [7] czwartek, 13 grudnia 2007 Przygotowania świąteczne. Trzy menele w koszyku. KloszardZWoremNa Puchy, PółtoraPana i BabaMenela. Stoją, a raczej cisną się dumnie w koszyku na środku szafki. Łoooł! KloszardZWoremNaPuchy wysunął się na prowadzenie i tak fajnie macha badylem :D O, przepraszam, teraz to już jest sześć meneli. -O! Masz całą rodzinkę zamiast tego badziewioka! Stały chłopoki po złotówce były! Patrz jakie fajne! -A gdzie te dzwonki i to wszystko? -Gdzieś zgubiłam skarpetę po drodze o.O No gdzie ona jest? -Łoo, gdzie tego dziada tu przyniosłaś? :/ - A bo ja tego dziada lubię :D Tak to właśnie u mnie wygląda *lol2* Już widzę jak ubieramy choinkę, a mama dostaje szału, bo czubek zawsze się przekrzywia :D:D:D Kocham Święta! Ach ten ich urok! ^^ komentarze [1] wtorek, 27 listopada 2007 To tak... Zaczęłam pisać pracę na polcki, ale się zacięłam i teraz piszę bez sensu, co widać po tejże oto notce. W ogóle to chce mi się zmiany. O. I zmiana będzie. Mam nadzieję. W każdym bądź razie... Zima przyszła! Tj. przydreptała już wcześniej, ale sobie wyszła na lancz, a teraz znów wróciła i jest fajnie :D Przynajmniej do czasu. Jak dostanie się śnieżką w łeb (albo inne części ciała. O zgrozo!) to już nie jest tak fajnie. Teraz wejście i wyjście ze szkoły będzie wyglądało jak poligon wojskowy. -Ludzie kryjta się!!! Śnieżki leco! -Padnij! -Strzelaj! I te pe i te de. Nie, ta notka wcale nie jest głupia :P Nie wiem czy dotrwam do jutra. Mama poi mnie niewyobrażalną ilością wody, więc jestem jak bomba z opóźnionym zapłonem , nie wiem ile jeszcze litrów zmieszczę, dlatego nie wiem, kiedy, ale na pewno kiedyś wybuchnę. O i macie być na dyskotece, ludzie. A czemu? Bo dziś prawdziwych cyganów już nieee maaa! Ale są przebierańcy. *złowieszczy śmiech* Nie żebym powinna pisać polcki. Ale pewnie po treści notki widać, że nie jestem w stanie tego uczynić. Cóż. Bywa. komentarze [3] ![]() |